i love you rzycie <3
___________________________________________________
Zawsze po długim milczeniu nie wiem od czego tu zacząć ;p
Od 1-ego stycznia zaczynam job – nie wiem czy ma to sens skoro wiem że na pewno nie będę tam do końca życia, idę tam głównie po kilka nowych doświadczeń i trochę "pewnych" plnów, od stycznia chciałbym już być na swoim. A ogólnie coraz poważniej myślę nad utrzymywaniem się z… pokera
Nie będę tu smęcił o postanowieniach noworocznych, w każdym razie to nad czym muszę teraz pracować to przede wszystkim doskonalić się w poksie (zresztą widać już efekty:)), poza tym po wczorajszym turnieju MUSZĘ zacząć ćwiczyć jeszcze WIĘCEJ, LEPIEJ i EFEKTYWNIEJ. Walka którą miałem wygrać, wg sędziów przegrałem (3:1) – wg mnie kontrowersyjny wynik ale jak się to mówi – jedynym pewnym zwycięstwem jest nokaut
blebleble, tak se bez ładu i składu z braku laku drogi przemku-pismaku kup se trochę maku i nie mieszkaj w baraQ
no więc, dzisiaj idąc ulicą zauważyłem w oddali hejwi-metalowca – ot tacy sobie tam ludzie, nie przeszkadzają mi, zawsze śmieszyło mnie to że mają długie, tłuste włosy, zjadają koty, noszą takie same plecaki z naszywkami w której występują same mroczne słowa w stylu DEATH, SZATAN, METAL czy APOKALIPTICOSIRAMINIXUHAGIUS. No ale w każdym razie ten którego dziś spotkałem był fes wystylowany na hejwi-metalowca i pomyślałem se że gdybym był płci przeciwnej i słuchał metalu to pewnie bym się w nim zakochał (hahahaha).
I z tego wzięły mi się 2 kolejne myśli które też się łączą ze sobą (albo jak już mam używać mądrych słów – implikują, zazębiają, tudzież uzupełniają) – każdy z nas jest inny – więc po co tylu ludzi udaje kogoś kim nie jest? Niby oryginalność jest najlepsza a podróbki suxxx, to wiadomo nie od dziś, ale w przełożeniu na realia wielu o tym zapomina. (chociaż może ktoś ma swój styl który polega na naśladowaniu? Styl kameleona? ;>) Dlatego też nie rozumiem programów na MTV (szit, chyba 3-ci raz tutaj piszę o programach na MTV – ta telewizja aż tak ogłupia?!), w których ludzie chcą się upodobnić do pameli anderson, kevina kostnera, krzysia ze stumilowego lasu lub innej znanej osoby. No ale wracając do tematu, skoro każdy jest inny, należałoby to też uszanować – przynajmniej do czasu aż ktoś swoją innością nie robi nam krzywdy, ale jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić, no chyba że ktoś np lubi zapach odchodów i postanowił się nie myć (był w sumie taki koleś znany nawet kiedyś i śpiewał jakiegoś hard-metala czy coś w ten stajl) i wchodzi do tego samego zatłoczonego tramwaju – wtedy jest problem Ale po raz kolejny wracając do tematu – wynika z tego że te wszystkie chore odchylenia typu rasizm, homofobia (no ok, w sumie też nie przepadam za gejatorami ale nie przeszkadzają mi i niech robią sobie co chcą, byle nie robili tego w stylu LoveParade albo nie adoptowali dzieci – wtedy już czynią pewnego rodzaju ‘krzywdę’ innym ludziom <– o w sumie znalazł mi się przykład do tego czegoś co napisałem kilka linijek wyżej:)). No i zgubiłem wątek… w każdym razie te wszsytkie rasizmy i to o czym wspominałem są do dupy i wymyślane przez ograniczonych ludzi, którzy chyba nie mają własnej tożsamości i chcą żeby każdy był identyczny albo przynajmniej bardzo podobny? Coś a'la grupowa tożsamość?
Co innego śmianie się z ludzi, którzy sami z siebie robią imbecyli
ekhm… osobiście np lubię się śmiać ze ŚmierdziGęby ;D
szit ale namieszałem, miało być krótkie przemyślenie ;p
To tylko początek wpisu/notki/postu/bleblelbe/whatever
część druga za miesiąc, część trzecia za rok
„skończysz jak menel”
„jesteś nikim”
„ty sie nie szanujesz”
„ty sieroto”
„tyle myślimy o tobie ile jesteś wart”
„jesteś chory psychicznie, powinieneś się leczyć, może pójdziemy do specjalisty?”
„marnie skończysz”
słowa najbliższych mogą być najgorsze, a jeszcze gorzej gdy słyszy się to od dziecka.. chyba że podejdzie się do nich z chłodnym dystansem, w końcu to tylko słowa ludzi, którzy nie przeżyją życia za kogoś (może nie potrafią żyć własnym?)
Aż się prosi o to żeby powiedzieć ‘ja wam kurwa pokażę!’
…
Ale nie mam zamiaru nikomu nic udowadniać, po prostu porównam sobie stan obecny ze stanem w części 2 i 3 – z czystej ciekawości
Zapisałem się na faking inwentaryzacje po nocach (dorywczo, chwilowo) i powoli mam dość… jest 6:00, właśnie wróciłem, zarobiłem dziś tyle że nawet taxą nie mógłbym wrócić bo by nie stykło… czyli ogólnie nędza. Firma leci w ch… i to ostro, jednym słowem wyzysk. No ale mniejsza z tym, poznałem też kilku ciekawych ludzi i gdy czekaliśmy na mrozie na pierwszy autobus i rozmawiali, coś mi dało do myślenia. Jedna z tych osób – 24-letnia matka mówi że ta robota sux i chciałaby normalną pracę + 1500 na rękę na miesiąc. Przecież 1500 w dodatku dla matki z dzieckiem to egzystencja a nie życie, nie ma opcji żebym tyle zarabiał, nichu ja! Wiem tylko że skończę studia i biorę się za job na poważnie, może i własna działalność, życie jest jedno i trzeba je przeżyć a nie przeegzystować!
Kiedy wsiadłem do busa i puściłem sobie mjuzik w słuchawkach, poleciało to coś z linka powyżej. Kiedy tego słuchałem coś we mnie hmmm „zadrżało” inside, i w sumie całą drogę nonstop słuchałem tego jednego utworu, niektóre wersy są mistrzowsko życiowe i życiowo mistrzowskie… Jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało, postanowiłem że będę żył godnie.
ps. tekst poniżej, reno mistrzzzzzz
na siedem, dwa cztery hi tack, na papiery atak
ciągle szczery rap, teraz czas stery złapać
serio, nie mów mi nic o farcie, ja gram o to żarcie sam
nikt nie wierzy we mnie bardziej niż ja
życie jest tym, co z niego zrobisz, możliwości mnóstwo
a ja chcę te sukę zrobić na bóstwo, odbić jak lustro
cały syf wokół, jestem z tych bloków
ale chcę czegoś więcej niż nowych Reeboków
Królewskie na wieczór, księżniczkę na życie
martwych króli na jutro, żeby mieć czym bulić za gówno
w stylu kwadrat i buty fajne w chuj
Scarface na DVD, bo świat jest mój
jestem tu, gdzie problemy są za nudą, uważaj
niby gówno się dzieje, ale gówno się zdarza
jak zdałem z chemii do dziś nie wiem
ale wiem, że diamenty powstają pod ciśnieniem
(…)
te światła miasta, sklepy, kluby nie służą wcale
czuję się jakbym słuchał za dużo R’n'B
robię się zbyt uczuciowy, myślę tylko o tym
żeby jak najszybciej przytulić trochę floty
pocałować długi na do widzenia jak mua słonko
byliśmy razem za długo, wszystko ma grać odtąd
Windows shopping łamie mi serce
chce sto powodów żeby brać hajs mamie na metce
znasz to już, tak to proste, tu gdzie hajs to bóg
nie dziw się, kiedy rap to gospel
przychodzi czas i wiesz, że dorosłeś
bo teraz to twoja kolej mówić, że będzie dobrze
brak hajsu? musi być, weŹ się zbuntuj
jak schudniesz parę kilo to przytyjesz parę funtów
wracasz, a tu stara bida ziomuś
i znów znajomy syf mówi – witaj w domu, siema
Podobno jest chujowy na max total więc zrobię mu na złość i spędzę ten rok czadersko, fajnie, stylowo a zarazem mądrze i inteligentnie ;>
2. Postanowienia
patrz punkt wyżej
3. Które postanowienia z zeszłego roku się nie udały?
Nie pamiętam, ale jeśli planowałem wyprawę do Japonii to właśnie to.
4. Jakaś mądra myśl na 2010
Musza ukraść jakieś chińskie albo japońskie przysłowie, które to wszystko streści… hymm…
o qwa, ich jest tak dużo że nie wiem na który się zdecydować ;d chinskie japonskie Jeśli zdobędziesz się na cierpliwość w jednej chwili gniewu, zaoszczędzisz sobie sto dni przykrości.
te też są w sumie fajne:
Kop studnię, zanim będziesz miał pragnienie.
Lód o grubości trzech stóp nie bierze się z jednego chłodnego dnia.
haha, a ten jest mistrzowski:
Kiedy piękna kobieta do ciebie mówi, uśmiechnij się, ale jej nie słuchaj.
5. Co musza poprawić z 2009 do 2010
Najwięcej czasu ma człowiek, który niczego na później nie odkłada.
ps. nie chce mi się już pisać, może później coś dopiszę, przedemną stoi harnaś 7% i mówi mi żebym nie słuchał przysłowia Lek nie uleczy zmyślonej choroby, a wódka nie uleczy prawdziwego smutku.
ps2. zajarałem się chińskimi i japońskimi przysłowiami, od teraz do każdego wpisu poza jutubem będzie chińskie przysłowie ajjjjjjjjjjjj
__________________________________________________________
ps. (nie powinno być na górze a na samym dole ale whatever, to i tak tylko moje luźne przemyślenia Przemku z przyszłości haha) idealnie nakręcający mjuzik do treningu, własnie leciał w winampie, dlatego postanowiłem że znajdzie się też tutaj :d
Póltora godziny siedzenia w bezczynności = stomilionówrozkmin których jednym z efektów są poniższe rankingi
Miejsca które muszę zwiedzić w przyszłym roku (od najłatwiejszego i najmniej pożądanego)
5. Morze (Jastarnia?) -> 2dniowy ziping (możliwe połączenie z pkt 3)
4. Tatry + kilkudniowy brak świadomości wieczorami i full wrażeń dniami
3. Dania-Kopenhaga + przejazd promem (pole namiotowe?)
2. Barcelona + wizzair ej kej ej tanie linie lotnicze
1. Lodowiec + snowboard
Ekhm miałem też kolejny ranking ale kidnap mnie właśnie zagadał na gg i zapomniałem co to było… wiem że był piękny :d
ee…
ee….
.
.
.
właśnie leci:
i nie potrafię się skupić :} Siostra nienawidzę Cię za to.
dobra mniejsza z drugim rankingiem, jak mi się kiedyś przypomni to napiszę.
ps. (prawdziwe ps) fajnie by też było zaopatrzyć się w sprzęt do paintballa, nowe kimono, zdać na zielony pas w przyszłym roku (co wiąże sięz pojechaniem na obóz co oczywiście teżbyłoby fajne), mieć dobre buty do grania w piłkę i hmm..
edit:
aha już wiem!
kolejny ranking to: Niedocenione kombinacje wynalazków, które odmieniły życie tym razem jest ich pięć ale nie wiem który najważniejszy, powiedzmy że są na równi
wanna + gorąca kąpiel
SMSy + internet do ich wysyłania
zimne piwo + lodówka
łóżko + pilot od telewizora
samochód + możliwość słuchania mp3 w nim
damn, kolejna sesja się kończy a ja nie potrafię wyciągnąć żadnych wniosków ;d http://rzmm.wordpress.com/2008/10/11/oczenie-sie/ <– ostatnio przeglądałem archiwum i kiedyś byłem straszliwie mądry.. hmm… ok, pora się pouczyć
ps.
Kilka dni temu odszedl Michael Jackson, na wszystkich kanałach muzycznych nonstop lecą jego hity, i ogólnie cały świat teraz żegna Michaela, jest w żałobie itd, a jeszcze 3 miesiące temu wszyscy z niego szydzili, teraz jest wręcz odwrotna sytuacja. Szkoda go w sumie, teraz jak się zastanawiam to faktycznie dużo zrobił dla muzyki, zniszczyły go media. Był moim pierwszym idolem. Bye Michael!